Niech nikogo nie zmyli tytuł – odnosi się on do wyniku, a nie gry Schalke. We wczorajszym spotkaniu podopieczni Tedesco faktycznie nie szczędzili amunicji, ale gra w obronie i pomocy wołała momentami o pomstę do nieba. Ofensywa natomiast pokazała się z najlepszej możliwej strony. Debiutujący w pierwszym zespole Skrzybski zdobył dwie bramki, Caligiuri zaliczył 3 asysty, a Burgstaller walczył za trzech. Co jeszcze wydarzyło się w meczu Schalke – Nürnberg?

Wynik opisywanego meczu (5:2) może być nieco mylący dla osób, które tego spotkania nie widziały. Schalke wprawdzie niemal podwoiło swój strzelecki dorobek z tego sezonu (przed tą kolejką zaledwie 8 bramek), ale ogólny pogląd na grę Die Knappen w oczach kibiców i ekspertów uległ niewielkiej zmianie. Obydwa gole Norymbergi obnażyły największe grzechy podopiecznych Domenico Tedesco – mierną grę linii pomocy w defensywie oraz dezorganizację obrońców. Drugi czynnik można tłumaczyć gorszą dyspozycją Stambouliego – Francuz dopiero wraca do formy po długiej kontuzji. Jednak pierwszy stracony gol w 100% obciąża konto Bentaleba i Rudego.

Przebieg spotkania 

Od pierwszej minuty optyczną przewagę miało Schalke. Nie przekładało się to jednak na wiele. W stronę bramki Mathenii poleciało kilka strzałów, a zawodnicy gości odwdzięczali się tym samym golkiperowi Die Knappen. Taki obraz meczu utrzymywał się do 26 minuty, kiedy to Caligiuri posłał górne podanie z głębi pola do wybiegającego Stevena Skrzybskiego. Wracający po kontuzji napastnik wyszedł po chwili sam na sam z… bramką Nürnberg! Fatalny błąd przy wyjściu do piłki popełnił bramkarz gości i były gracz Unionu wykorzystał swoją szansę – 1:0. Już sześć minut później defensywa Die Altmeister do spółki z Mathenią popełniła kolejnego babola. Po dośrodkowaniu Burgstallera wszyscy minęli się z piłką, a Amine Harit zdobył swojego najprostszego gola w barwach Schalke, dobijając futbolówkę do „pustaka”.

W pierwszej połowie spotkanie zdecydowanie można było nazwać „meczem przyjaźni”, gdyż zawodnicy obydwu drużyn pomagali przeciwnikom zdobywać gole. Po dwóch błędach defensywy Nürnberg, pomocnicy Schalke zupełnie pokpili grę defensywną i przywrócić meczowi rumieniec emocji. Pozostawili Behrensa samego przed polem karnym, co pozwoliło mu spokojnie rozprowadzić akcję bramkową. Co prawda strzał Ishaka, do którego kapitan gości posłał podanie, wybronił Ralf Fährmann, ale przy dobitce Palaciosa był bezradny. Po pierwszych 45 minutach wszyscy oglądający mogli być usatysfakcjonowani poziomem spotkania, a Schalke do szatni zeszło z prowadzeniem 2:1.

Druga odsłona meczu była niemniej emocjonująca co pierwsza. Strzelanie rozpoczęli podopieczni Tedesco, a dokładnie Guido Burgstaller, który odbił uderzenie Caligiuriego, czym kompletnie zmienił Bredlowa. 23-latek zmienił w 44 minucie kontuzjowanego Christiana Mathenię i aż trzykrotnie musiał wyciągać piłkę z siatki.
Wydawało się, że Schalke spokojnie dowiezie do końca dwubramkowe prowadzenie, szczególnie, że w 67 minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Robert Bauer. Trener Nürnberg, Michael Köllner, postanowił jednak nie składać broni i chwilę później wzmocnił atak swojego zespołu wprowadzając na plac gry Zrelaka. Zabieg ten był opłacalny, gdyż 7 minut po wejściu, Słowak po fatalnym błędzie defensywy Królewsko-Niebieskich zdobył bramkę na 3:2.
Gdy w serca fanów Schalke zabiły szybciej, a demony nerwowej końcówki meczu obudziły się na nowo, sprawy w swoje ręce wziął jeden z najlepszych zawodników zeszłego sezonu, Daniel Caligiuri. Włoch w solowej akcji minął dwóch defensorów gości i dograł Skrzybskiemu na „patelnię” – 4:2.
Wydawało się, że rezultat jest już rozstrzygnięty, ale swoje 5 groszy postanowił dorzucić jeszcze wracający po długiej kontuzji Bastian Oczpika. Lewy obrońca przejął podanie Omara Mascarella i huknął sprzed pola karnego nie do obrony. Bredlow tylko bezradnie patrzył, jak były zawodnik Eintrachtu piątym golem pieczętuje wygraną Schalke.

Obraz gry

Wynik opisywanego meczu jest bardzo, bardzo przekonujący. Nie zmienia to jednak faktu, że może on dawać mylny pogląd na dyspozycję zarówno całego zespołu, jak i poszczególnych zawodników Schalke. W odróżnieniu od poprzednich spotkań w tym sezonie, z dobrej strony zaprezentowała się najwyżej ustawiona linia Die Knappen. Swoją szansę dostał Steven Skrzybski, który odwdzięczył się dwiema bramkami, swoje dorzucił Burgstaller, a Amine Harit, poza bramką, cieszył kibiców świetnymi dryblingami i znakomitym zmysłem do napędzania akcji.
Zaglądając głębiej do składu, który Tedesco delegował do gry, sytuacja staje się coraz gorsza. Linia pomocy Schalke funkcjonowała dziś bardzo słabo, głównie za sprawą bezbarwnego i niewidocznego Sebastiana Rudego. Reprezentant Niemiec cały czas nie potrafi dopasować się do taktyki preferowanej przez włoskiego szkoleniowca Królewsko-Niebieskich i jest głównym hamulcowym zespołu. W pierwszej połowie nie wniósł niczego do gry, a jego konto obciąża stracona bramka. Przy golu Palaciosa, pomocnik Schalke nie wrócił się do krycia przy akcji Nürnberg, a gdy już zorientował się, że pokpił swoje defensywne obowiązki, bez większej werwy postanowił podreptać w kierunku napastników gości. W tej sytuacji jednak można mieć także pretensje do Caligiuriego, który stał daleko od wychodzącego po w jego stronie defensywy Ishaka. W aspekcie obronnym nie popisał się także Amine Harit, który mógł szybciej doskoczyć do rozgrywającego Behrensa, ale należy pamiętać, iż Marokańczyk odpowiada głównie za działania ofensywne. Nabil Bentaleb natomiast w tej sytuacji pozostał wyżej i nie miał szans wrócić. Z tego względu, logicznym jest, że obowiązek wsparcia defensywy przypadł na Rudego.
Niedopuszczalna jest sytuacja, w której atakujący mają tyle miejsca i swobody przed polem karnym. Linia pomocy Die Knappen już nie pierwszy raz ma problem z organizacją gry w defensywie. Na załączonej grafice oznaczone jest ustawienie wymienionych zawodników Schalke w momencie

 

                                                      Zaznaczeni zawodnicy – (wyżej) Caligiuri oraz (niżej) Rudy. 

Przy drugiej bramce podopiecznych Michaela Köllnera nie popisał się z kolei Benjamin Stambouli. Defensor nie przeciął prostopadłego podania do Zrelaka, mimo że było ono w jego zasięgu. Chociaż napastnik Nurnberg przegrał pojedynek z bramkarzem Schalke, piłka nieszczęśliwie odbiła się od francuskiego stopera i wróciła pod nogi Słowaka, który trafił do siatki.

Stambouli do spółki z Rudym byli najgorszymi zawodnikami Schalke w tym spotkaniu. Obaj mieli bezpośredni wpływ na straty bramek, a pomocnik nie dość, że zawalił swoje defensywne obowiązki, nie niósł także wiele do ataku.

Ogólny obraz gry Schalke nie uległ wielkiej poprawie względem poprzednich meczów. Wyraźnie można zobaczyć, że „coś drgnęło”. Defensywa i pomoc dalej popełniają błędy i kuleją. Tedesco wciąż nie może odnaleźć zbalansowanego  zestawienia środka pola, ale widać, że niektórzy zawodnicy coraz pewniej czują się na boisku. Przekłada się to na coraz wyższą jakość akcji ofensywnych. Schalke stworzyło w tym meczu aż 20 okazji strzeleckich i oddało 10 strzałów celnych. Połowa z nich znalazła drogę do siatki. W drużynie Królewsko-Niebieskich pojawia się skuteczność, a akcje w ofensywie wyglądają zdecydowanie lepiej. Wszystko wskazuje na to, że ustawianie Amine Harita w środku pola jako „wolnego elektrona” wniosło do gry zespołu sporo polotu i szybkości. W dzisiejszym meczu młody pomocnik był wszędzie: pod swoją bramką, pod polem karny przeciwnika, na skrzydłach i do tego strzelił gola, zaliczył kluczowe podanie do Caligiuriego przy drugiej bramce Skrzybskiego oraz dwukrotnie dał się sfaulować Bauerowi, przez co Niemiec wyleciał z boiska. Marokańczyk coraz mocniej przypomina przebojowego i bezpardonowego młodzieńca z zeszłego sezonu, który został wybrany najlepszym graczem Bundesligi U-21!
Co więcej, ze świetnej strony pokazał się wymieniony Skrzybski, dla którego dzisiejsze spotkanie było debiutem w pierwszej jedenastce Schalke. Poza dwiema bramkami wniósł do ofensywy Die Knappen polot, szybkość oraz spryt, których brakowało w poprzednich spotkaniach. Świetnie dopełniał się z Burgstallerem i wydaje się, że Tedesco odnalazł wreszcie optymalne zestawienie ataku.

Wciąż jest wiele do poprawy, Schalke mierzyło się z beniaminkiem, który jest jedną ze słabszych drużyn obecnego sezonu. Nie zmienia to jednak faktu, że zarówno wynik, jak i wyraźny postęp w grze, mogą napawać optymizmem przed kolejnymi meczami.

Na temat tego meczu wypowiedział się specjalnie dla Schalke04.pl nasz były redaktor, a obecnie dziennikarz TVP Sport, Marcin BorzęckiPierwszy krok ku lepszemu zobaczyłem ponad trzy tygodnie temu w starciu z Hannoverem. Nie był to oczywiście rywal specjalnie wymagający, ale w końcu Domenico Tedesco zdecydował się zaryzykować, zagrać odważniej w ataku, poszukać goli już nie tylko po stałych fragmentach gry. Coś w tamtym spotkaniu drgnęło, potwierdził to mecz z Galatasaray, jeden z najlepszych w tym sezonie i nawet ta porażka we Frankfurcie nie za bardzo mnie zmartwiła. Pamiętajmy, że do 60. minuty Eintracht nie oddał celnego strzału, a gdyby tylko Breel Embolo potrafił wykorzystać sytuację sam na sam (lub sędzia nie bał się sięgnąć po gwizdek na początku meczu), mogłoby się skończyć zupełnie inaczej. Mecz z Norymbergą był kolejnym krokiem w dobrą stronę. Dwa stracone gole chwały oczywiście nie przynoszą, ale już pięć strzelonych tak… Jak widać – nawet znane z tak surowej, defensywnej gry Schalke potrafi poszaleć z przodu. Jestem zbudowany, po meczu w Lipsku miałem kryzys „relacji” z Tedesco, zaczynałem tracić zaufanie, ale teraz, po tych ostatnich meczach, wierzę że wyjdziemy z kryzysu z tym trenerem (choć poniekąd już z niego wyszliśmy). Nie boi się zmian, chłonie wiedzę, cały czas uczy się tego zawodu i to widać też w grze Schalke.

Statystyki

S04FCN

Posiadanie piłki: 56% – 44%
Sytuacje bramkowe: 20 – 12
Strzały na bramkę: 10 – 6
Strzały niecelne: 7 – 4
Strzały zablokowane: 3 – 2
Rzuty wolne: 15 – 6
Rzuty rożne: 7 – 2
Spalone: 2 – 1
Interwencje bramkarzy: 4 – 5
Faule: 7 – 12
Czerwone kartki: 0 – 1
Żółte kartki: 1 – 2
Podania: 494 – 398
Celne podania: 420 (85%) – 323 (81%)

Podsumowanie

Nie był to, wbrew pozorom, bardzo przekonujący. Nie da się jednak ukryć, że w grze Schalke widać konkretny postęp. Cieszyć mogą przede wszystkim indywidualności: powrót do gry Oczipki, który może rozwiązać problem lewej obrony, wejście smoka Skrzybskiego, czy dodatkowo wzrost formy Harita Caligiuriego. Chociaż widać jeszcze wiele mankamentów defensywnych, to z nadzieją możemy patrzyć w przyszłość. Tedesco ma do dyspozycji aktualnie wszystkich pomocników i stoperów, więc posiada szerokie pole do popisu w kwestii doszlifowania optymalnego zestawienia zespołu.