Sezon 1996/97, rewanżowe spotkanie pierwszej fazy Pucharu UEFA przeciwko Rodzie JC. Martin Max po błędzie obrony rywala mija bramkarza, może uderzać, ale podaje do lepiej ustawionego partnera z ataku. Zawodnikiem tym był David Wagner, który w 15. minucie wyprowadził Schalke na prowadzenie, dając początek wspaniałej historii, jaką było sięgnięcie przez Die Knappen po końcowe trofeum. Dziś jego nazwisko znowu jest na ustach kibiców, a objęcie posady trenera w klubie, ma dać początek powrotowi Królewsko-Niebieskich na europejską arenę.

Pierwsze trofeum w Schalke. Oby nie ostatnie.

Mecz przeciwko Rodzie przyniósł także inną historię, która była kluczowa dla losów Schalke w ostatnich dekadach. Na ławce trenerskiej holenderskiego zespołu zasiadał bowiem Huub Stevens, który już dwa tygodnie później zmienił adres zamieszkania z Kerkrade na Gelsenkirchen. To właśnie on poprowadził drużynę do triumfu w europejskich rozgrywkach w 1997 roku. Drużynę, która do dziś, ze względu na swój niebywały charakter i wolę walki, istnieje we wspomnieniach kibiców jako Eurofighters. Jednym z jej członków był właśnie Wagner.Pomimo tego, że nie był zawodnikiem pierwszego wyboru i w całych rozgrywkach spędził na boisku tylko 153 minuty, zdobywając jednego gola, to z tą ekipą odniósł swój największy sukces w karierze. Teraz historia zatacza koło i zmiennik w zespole Stevensa staje się jego zmiennikiem, a w zasadzie następcą, na stanowisku szkoleniowca FC Schalke 04.

Pierwsze kroki

O jego karierze zawodniczej zbyt wiele powiedzieć nie można. Eufemistycznie ujmując, nie był to najlepszy napastnik. Ba, nie był to nawet najlepszy napastnik o nazwisku Wagner!

Sandro na wieść, że za moment będzie mniej znanym z Wagnerów

30 meczów na poziomie Bundesligi, 140 na jej zapleczu, do tego kilkadziesiąt występów na niższych szczeblach oraz 8 meczów w kadrze narodowej USA. Najdłużej zagrzał miejsce w Mainz, gdzie narodziła się znajomość, która przetrwała do dzisiaj. Gdyby nie transfer Wagnera do Moguncji, grający w tym klubie jako napastnik Jürgen Klopp, nie zostałby przesunięty do obrony. Natomiast gdyby nie wpływ Kloppa, Amerykanin pewnie nie zostałby szkoleniowcem, gdyż dał się namówić starszemu koledze na udział w kursie trenerskim. Jak widać, było warto.

Samodzielną pracę w roli trenera rozpoczął, tak jak chociażby Julian Nagelsmann, w młodzieżowych zespołach TSG Hoffenheim i, co ciekawe, jednym z jego zawodników był Umberto Tedesco, czyli brat Domenico. Pierwsze wyzwanie w dorosłej piłce przyszło w postaci prowadzenia drugiej drużyny Borussii Dortmund, gdzie po raz kolejny spotkał się z Kloppem. Miewał tam lepsze i gorsze momenty. Zaczął mocno, bo od awansu do 3. Bundesligi. Tam radził sobie nieźle, lecz ostatecznie jego drużyna spadła, a Wagner został zwolniony w trakcie czwartego roku pracy. Miał okazję prowadzić tam kilku piłkarzy, którzy dzisiaj są wyróżniającymi się postaciami w klubach Bundesligi. Na czoło wysuwają się Kerem Demirbay, Marcel Halstenberg czy Jonas Hofmann.

Walka o przetrwanie

9 października 2015 przyjął ofertę z angielskiego Huddersfield, by właśnie w Anglii kontynuować trenerską karierę. Klub ten po raz pierwszy powierzył to stanowisko szkoleniowcowi spoza wysp, który w dodatku nie posiadał żadnego doświadczenia na wysokim poziomie. Ryzyko jednak w pełni się opłaciło. W pierwszym sezonie Wagner utrzymał Terriery na poziomie Championship, a w kolejnym dokonał czegoś niebywałego. Wprowadził klub do Premier League, choć drużyna, jak na angielskie warunki, była zbudowana za drobne, a o jej sile stanowili gracze z przeszłością na zapleczu Bundesligi.

Po wygranych play-offach o Premier League

O tym, jak wielkie było to osiągnięcie, świadczy również fakt, że Huddersfield na najwyższym poziomie nie występowało od 1972 roku. Przed sezonem głośno było także o nietypowych metodach szkoleniowych Wagnera, który w celu zbudowania atmosfery w zespole, zorganizował obóz survivalowy.

Byliśmy w Szwecji przez cztery dni i pojechaliśmy w prawdziwą dzicz: bez elektryczności, toalety, łóżka, telefonów komórkowych i internetu. Jeśli ktoś był głodny, brał wędkę i szedł łowić. Jeśli ktoś chciał się napić, musiał iść do jeziora i napełnić butelkę wodą. Jeśli komuś było zimno, musiał rozpalić ogień – tłumaczył David Wagner.

Dwaj przyjaciele z boiska i nie tylko

Gdyby nie poskutkowało, zostałby uznany za dziwaka. Historia zakończyła się jednak sukcesem, przez co określano go wręcz mianem „wizjonera”. Po awansie do Premier League wszyscy z automatu skazywali Huddersfield na pożarcie, co było zresztą oczywiste, bo z kadrą którą posiadali, powinien pracować tam David Copperfield, aby jakimś cudem utrzymać zespół w lidze. Wagner okazał się kimś w rodzaju Geppetta i na swój sposób ożywił lekko drewnianą ekipę, dzięki czemu pozostali oni na najwyższym poziomie w Anglii na kolejny sezon. Jego drużynę charakteryzowała nieustępliwość, wybieganie i bezpośredniość – czyli wszystko to, czym musieli nadrabiać braki w jakości czysto piłkarskiej. Gra oparta była na oddaniu posiadania piłki rywalowi oraz wysoki pressing, przez co znowu na myśl nie przypadkowo przychodzi osoba Kloppa. Amerykanin wprowadził w klubie także swoje zasady, które musiały być respektowane przez podwładnych. Piłkarze mogli mieszkać maksymalnie 25 kilometrów od ośrodka treningowego, a zajęcia zaczynały się w godzinach, w których Terriery rozgrywały swoje mecze. Można powiedzieć, że to detale, ale widocznie miały pozytywny wpływ na końcowy sukces.

Gorące nazwisko na trenerskim rynku

Einmal Schalker, immer Schalker!

Sezon 18/19 nie był już tak udany, jak poprzedni, a Wagner nie był w stanie wycisnąć z drużyny więcej, niż do tej pory. Ograniczenia kadrowe i poziom rywalizacji w Premier League sprawiły, że Huddersfield pod jego wodzą odniosło w tym okresie ledwie dwa zwycięstwa. 14 stycznia 2019 roku, po 10 spotkaniach bez wygranej, jego przygoda na angielskiej ziemi dobiegła końca i wraz z działaczami klubu doszedł do wniosku, że dalsza współpraca nie ma sensu, w efekcie czego rozwiązano umowę za porozumieniem stron. Co istotne, Wagner nie został zwolniony – on sam stwierdził, iż najwyższy czas zejść ze sceny.Od tego czasu szkoleniowiec urodzony we Frankfurcie był łączony z wieloma klubami. Przewijał się temat Herthy, potem Wolfsburga, ale ostatecznie doszedł do porozumienia z Schalke. Zadanie przed nim niełatwe, bo przejmuje zespół w trudnym momencie, gdzie wiele trzeba będzie pozmieniać – nie tylko w kwestiach szkoleniowych. Ważna będzie jego współpraca z dyrektorem sportowym, którego nazwiska jeszcze nie znamy, gdyż ich zadaniem będzie stworzyć drużynę pasującą do określonego stylu gry preferowanego przez Wagnera.

Gen Schalke

Ostatnia kwestia do poruszenia, to przyjęcie w klubie nowego szkoleniowca. Wiele osób zastanawia się, jak odebrana zostanie w Schalke postać, która w niedalekiej przeszłości związana była związana z BVB. Otóż można być prawie pewnym, że nie powtórzy się casus Andreasa Möllera, czy Christopha Metzeldera, czyli postaci niezbyt przychylnie witanych w Gelsenkirchen. Wagner to człowiek Schalke, który ma swoje miejsce w niebiesko-białej historii. Kilka lat spędzone w rezerwach Borussii nie powinno tego zmienić. Warto przecież pamiętać, że jedna z największych królewsko-niebieskich legend – Rudi Assauer – również był postacią łączącą oba kluby.