Wprowadzenie

Przed Schalke trzy ostatnie ligowe spotkania, które miały zdecydować o końcowej pozycji w tabeli. Na pierwszy ogień poszła Borussia Mönchengladbach, która w tym sezonie targana była wieloma problemami. Mimo wszystko Die Fohlen posiada w swoich szeregach kilku klasowych graczy, którzy mogli wprowadzić w zakłopotanie obrońców ekipy dowodzonej przez Domenico Tedesco. Jedno było pewne, w starciach pomiędzy oboma zespołami zawsze doświadczaliśmy sporo emocji i przede wszystkim dużą liczbę bramek. Czy tym razem było tak samo?

Składy

Tedesco posłał do boju wszystko, co tego dnia miał najlepszego. Wygląda na to, że Konoplyanka na dobre zadomowił się wyjściowej jedenastce i w sumie trudno się dziwić, bo w ostatnich meczach, to on ciągnął grę w ataku Die Knappen. Martwił jedynie brak Breela Embolo, który po raz kolejny zmagał się z urazem.

Fährmann (c) – Stambouli, Naldo, Kehrer – Caligiuri, Goretzka, Bentaleb, Schöpf – Harit – Burgstaller, Konoplyanka.

Skład Gladbach również prezentował się okazale, szczególnie w ofensywie. Stindl i Raffael są w stanie rozmontować każdą defensywę w Bundeslidze, przez co należało być bardzo uważnym w defensywie. Im bliżej własnej bramki, tym już gorzej. Para Ginter – Vestergaard dawała nadzieję, że obejrzymy sporo sytuacji w polu karnym Sommera.

Sommer – Elvedi, Ginter, Vestergaard, Wendt – Hofmann, Kramer, Zakaria, Hazard – Stindl (c), Raffael.

Opis spotkania

Pierwsza połowa

Wejście w mecz gospodarzy nie było zbyt udane. Od pierwszych minut, to Gladbach nacierało na bramkę bazując na szybkich atakach skrzydłami. Po jednej z takich akcji przez znakomitą szansą stanął, były zawodnik Schalke, Raffael. Widocznie nie chciał on krzywdzić swojej byłej drużyny i zamiast wpakować piłkę do pustej bramki, posłał ją obok słupka. Chwilę później szczęście do Królewsko-Niebieskich już się nie uśmiechnęło. Z pozoru niewinna sytuacja podczas faulu Bentaleba na Stindlu przerodziła się w bójkę spod budki z piwem. Algierczyk stracił panowanie nad emocjami i jego ręką powędrowała w kierunku twarzy przeciwnika. Stindl sporo dołożył od siebie, przez co Bentaleb opuścił murawę szybciej niż znany ekspert piłkarski w ostatnim Cafe Futbol. Taki stan rzeczy zwiastował kłopoty, bo gra Gladbach zaczęła nabierać jeszcze większej werwy. Przed świetną szansą stanął Elvedi, ale jeszcze lepiej zachował się Fährmann. Co chwilę oglądaliśmy ostre starcia pomiędzy zawodnikami obu ekip, co poskutkowało żółtymi kartkami dla przyjezdnych. Swą agresję wykorzystali też jednak w inny sposób, przeprowadzając szybką akcję, w której brali udział Hazard, Stindl i Raffael. Ten ostatni tym razem już się nie pomylił i w 32. minucie byliśmy świadkami pierwszej bramki. Schalke stanęło w tym momencie pod ścianą i nie mogło już tylko opierać swej gry na defensywie. Jeśli marzyli o zdobyczy punktowej, musieli ruszyć do przodu. Jedno takie wyjście dało nadzieję na resztę spotkania. Zagranie Konoplyanki w polu karnym zatrzymał ręką Kramer i po wideoweryfikacji sędzia wskazał na wapno. Do piłki podszedł Caligiuri i zrobił to, co do niego należy. 1:1 i i był to już dziesiąty wykorzystany w tym sezonie rzut karny przez graczy z Gelsenkirchen. Skuteczność 10/10! Pierwsza połowa nie mogła zakończyć się lepiej.

Druga połowa

Początek drugiej części również wyglądał obiecująco. Schalke potrafiło utrzymać się przy piłce i nie pozwalać przeciwnikom na rozwinięcie skrzydeł. Dopiero po koło kwadransie do głosu doszło Gladbach, kiedy to przed znakomitą okazją stanął, bardzo aktywny w tym meczu, Elvedi. Wziął on jednak przykład od swojego brazylijskiego kolegi i postanowił nie trafić do pustej bramki. Gospodarze odpowiedzieli dobrą akcją Konoplyanki, ale Ukraincowi zabrakło precyzji w wykończeniu, bo do momentu strzału wszystko wykonał bez zarzutu. Źle o grze Borussii świadczyło również to, że najwięcej zagrożenia pod bramką Fährmanna nie stwarzali napastnicy, lecz prawy obrońca. W jednej z sytuacji Elvedi, podążając za modą z Lotto Ekstraklasy, posłał solidny centrostrzał, który wylądował na poprzeczce bramki. Pod koniec spotkanie na murawie pojawił się jeszcze Di Santo, ale nawet on nie był w stanie dać zwycięstwa swojemu zespołowi. Mimo wszystko za postawę w drugiej połowie można tylko chwalić, bo niełatwo grać praktycznie cały mecz w osłabieniu i nie odstawać od rywala pod względem fizycznym i do tego być w stanie stworzyć kilka ciekawych akcji. Po nieodpowiedzialnym zachowaniu Bentaleba drużyna grała w dziesiątkę, ale o końcowym wyniku zadecydowała pewnie wykorzystana jedenastka. Teraz Domenico Tedesco musi tylko poszukać środkowego pomocnika na ostatnie dwa mecze, bo Bentaleb pewnie odpocznie do końca sezonu, a Meyer woli ostatnio oglądać mecze z loży VIP niż w nich występować.

Postawa Schalke

Śmiało mogę stwierdzić, że jestem zbudowany postawą zespołu w tym spotkaniu. Spodziewałem się tego, że czerwona kartka obejrzana przez Bentaleba wpłynie na zawodników deprymującą, ale na szczęście nie miałem racji. Pomimo gry w osłabieniu, pokazali oni, że nie ma sytuacji bez wyjścia i dali do zrozumienia rywalom, na czym polega duch zespołu. Przy odrobinie szczęścia mecz mógł zakończyć się nawet naszym zwycięstwem, ale zdobyty punkt trzeba jak najbardziej szanować. Praca wykonana w tym meczu przez Stambouliego, Caliguriego, czy Burgstallera zasługuje na uznanie. Do rozegrania pozostały nam dwie kolejki, w których, przy tym zaangażowaniu, powinniśmy odnieść dwa zwycięstwa i ostatecznie zamknąć temat wicemistrzostwa w sezonie 2017/2018.