Wprowadzenie

Wydarzenia poprzedzające mecz z Kolonią wywołały wśród kibiców wiele emocji. Błędne decyzje sędziego w środowym meczu półfinału DFB-Pokal z Eintrachtem spowodowały, że nie obejrzymy Schalke w finale rozgrywanym w Berlinie. Do rozegrania zostały jeszcze jednak cztery kolejki ligowe, w których trzeba pokazać swą wyższość i nie oddać rywalom zajmowanej obecnie pozycji wicelidera. Jednym z czterech ostatnich starć miało być właśnie spotkanie w Kolonii.

Składy

Do składu po odbytej kontuzji powrócił Breel Embolo, który miał tworzyć linię ataku z Di Santo i Konoplyanką. Obok Goretzki w środku pola wystąpił McKennie, zajmując tym samym miejsce przyspawanego do ławki Meyera. Po dłuższej pauzie do gry wrócił także Oczipka.

Fährmann (c) – Stambouli, Naldo, Kehrer – Caligiuri, Goretzka, McKennie, Oczipka – Di Santo – Embolo, Konoplyanka.

FC Köln przystępowało do meczu praktycznie w swoim najlepszym zestawieniu. Jedynym zaskoczeniem mogło być umieszczenie na skrzydle Handwerkera, który do tej pory nie miał zbyt wielu okazji do pokazania swoich umiejętności. W środku pola wystąpił były zawodnik Schalke, czyli Marco Höger.

Horn – Sörensen, Mere, Heintz – Risse, Özcan, Höger, Hector (c), Handwerker – Bittencourt, Terodde

Opis spotkania

Pierwsza połowa

Spotkanie rozpoczęło się od zdecydowanych ataków naszego zespołu. Już po kilkunastu sekundach przed dobrą szansą z rzutu wolnego stanął Leon Goretzka, ale jego uderzenie powędrowało nad poprzeczką. Chwilę później efekt ataków był już widoczny na tablicy wyników. Świetny rajd skrzydłem przeprowadził Konoplyanka, dograł piłkę do Embolo, a ten z całym impetem wpakował piłkę do siatki. 1:0 w 5. minucie! Lepiej ten mecz nie mógł się zacząć! Mecz od samego początku był bardzo żywy, co było spowodowane także obfitymi opadami deszczu, które miały miejsce w Kolonii. Królewsko-Niebiescy starali się iść za ciosem i raz po raz atakowali bramkę strzeżoną przez Horna. Szczególnie aktywny tego dnia był Konoplyanka i inni zawodnicy powinni dostosować się do jego poziomu gry i zaangażowania. Swoją kapitalną grę ukoronował w 23. minucie trafieniem w stylu najlepszych skrzydłowych. Zejście do środka i strzał po długim rogu, to coś, czego od niego oczekiwaliśmy. Wynik 2:0 mógł oznaczać, że mecz jest już praktycznie wygrany. Niestety to wrażenie było mylne. Już chwilę później Kolonia wróciła do gry za sprawą Bittencourta. Za utratę bramki można po części winić Fährmanna, gdyż strzał zmierzał obok bliższego słupka. Schalke od razu starało się wykonać kolejny cios, ale sam ukraiński skrzydłowy, choć dwoił się i troił, nie był w stanie podwyższyć prowadzenia. Tuż przed przerwą jednak poczuł się na placu gry zbyt luźno i zamiast zamknąć wynik meczu, postanowił zabawić się z Hornem i przelobować go w doskonałej sytuacji. Gdyby przyłożył się bardziej, już przed przerwą jego drużyna byłaby bliska zwycięstwa, a tak trzeba było jeszcze harować w drugiej odsłonie meczu i nie dać sobie wyrwać punktów.

Druga połowa

Na drugą część meczu nie wyszedł już Embolo, co mogło być spowodowane jego wcześniejszymi kłopotami ze zdrowiem. Jego miejsce w ataku zajął Burgstaller. Niestety od początku tej połowy gra Schalke zaczęła wyglądać coraz gorzej i nie napawało to optymizmem na dalszą fazę meczu. Swoją sytuację miał Terodde, ale jego strzał słabszą nogą był zbyt lekki, by pokonać kapitana Die Knappen. Chwilę później miała miejsce akcja w wykonaniu Burgstallera i Di Santo, ale wykończenie jej przez tego drugiego należy przemilczeć. W 64. minucie byliśmy świadkami bardzo dziwnej zmiany w szeregach gości, gdyż świetnie dysponowanego Konoplyankę zastąpił Bentaleb, co mogło oznaczać bronienie wyniku. I tak faktycznie się stało, bo zmiana ta, zamiast wprowadzić trochę spokoju w poczynania zespołu, sprawiła, że na boisku zaczął panować jeszcze większy chaos. Zachowawcza gra w wykonaniu Schalke została ukarana w 83. minucie, kiedy to silnym strzałem z rzutu wolnego Risse zaskoczył Fährmanna. 2:2 i zapowiadało się na kolejną utratę punktów w meczu z ostatnią drużyną w tabeli. Zaatakować próbował jeszcze Caligiuri, ale pomimo tego, że znajdował się kilkanaście metrów od bramki Horna, nie skierował piłki do siatki. Spotkanie zakończyło się więc remisem i był to kolejny przypadek, gdy Schalke wypuszcza z rąk trzy punkty w przedziwnych okolicznościach. Wypada tylko pogratulować przeciwnikowi, bo pokazali wolę walki, pomimo tego, że już nie mają szans na utrzymanie w lidze.

Postawa Schalke

Jeżeli kogoś za ten mecz można z czystym sumieniem pochwalić, to na pewno są to Konoplyanka i Embolo. Dopóki przebywali razem na boisku, gra zespołu w ataku wyglądała obiecująco. Obaj wykazywali się wielką ochotą do gry i co chwila nękali obrońców rywala. Przyczepić nie można się także do Stambouliego oraz Naldo, choć nie był to tak dobry występ Brazylijczyka, do jakich zdążył nas przyzwyczaić. Swoje wybiegał jak zawsze Caligiuri, ale brakowało mu tej iskry w finalizacji akcji ofensywnych. Dalej było już zdecydowanie gorzej. Środek pola z Goretzką i McKenniem, eufemistycznie mówiąc, nie wyglądał najlepiej, a i po wejściu na plac gry Bentaleba sytuacja nie uległa zmianie. Kompletnie nieudany występ zaliczył Oczipka, który do ofensywy nie wnosił zupełnie nic, a w obronie popełniał szkolne błędy. Drużynie nie pomógł także Fährmann, gdyż obie bramki obciążają w pewnym stopniu jego konto. Taki obraz zespołu na pewno musi ulec zmianie na kolejne decydujące mecze, by wicemistrzostwo nie wyślizgnęło się tak samo, jak trzy punkty w spotkaniu z Kolonią.