Czemu amerykański pomocnik? Ponieważ wielu przyrównuje Mascarella do jednego z najlepszych zawodników na tej pozycji w historii Schalke, Jermaina Jonesa. Grał on w Gelsenkirchen w latach 2007-14 z półroczną przerwą, i chociaż w klubie nie ma go już od 4 lat, kibice wciąż tęsknią za grą pomocnika, wskazując, iż właśnie taki typ boiskowej „szóstki” potrzebny jest w ekipie Die Knappen. Ciężko zatem nie znaleźć podobieństw między Mascarellem i Jonesem. Obaj w momencie transferu do Schalke mieli 25 lat, przychodzili z Eintrachtu Frankfurt, a na boisku mają dokładnie takie same zadania. Czy Hiszpan będzie tym ogniwem, którego domagają się kibice od czterech lat? Miejmy nadzieję, że tak!

Omar Mascarell urodził się w 2.02.1993 roku w Santa Cruz de Tenerife w Hiszpanii. Posiada dwa obywatelstwa – hiszpańskie oraz gwinejskie, a dokładnie Gwinei Równikowej. Pomocnik jest wychowankiem Realu Madryt, z którego był dwukrotnie wypożyczany: w 2014 roku do Derby Country, a rok później do Sportingu Gijon. Zarówno w Anglii, jak i w La Lidze był kluczowym zawodnikiem swoich drużyn. Przez 2 sezony rozegrał w sumie 58 spotkań, a jedyne co stawało na przeszkodzie w spokojnym rozwoju piłkarskim, to kontuzje, które stosunkowo regularnie i częstą trapią Mascarella.
W roku 2016 Omar zdecydował się na transfer do Eintrachtu Frankfurt, gdzie w ciągu dwóch lat wyrobił sobie porządną markę. Real zapewnił sobie jednak możliwość odkupienia pomocnika, z której kilka tygodni temu skorzystał. Można było spotkać się nawet z informacjami mówiącymi o tym, iż Królewscy planują pozostawić w swojej drużynie pomocnika, który miałby zastąpić Llorente, lecz Mascarella interesowała regularna gra, przez co zdecydował się na przejście do naszego Schalke!
Cała transakcja była dość skomplikowana, ponieważ Mascarell formalnie trafił do Schalke z Los Blancos, a nie bezpośrednio z Eintrachtu. Real za 4 miliony kupił pomocnika, gdyż taką kwotę odkupu zapewnił sobie Florentino Perez sprzedając zawodnika do Niemiec. Królewscy planowali zarobić na transferze Omara, więc gotowi byli odsprzedać go za większą sumę. Ostatecznie padło na 10 milionów euro, a Real zapewnił sobie możliwość wyrównania kwoty, którą zaproponuje Schalke klub chętny na pozyskanie Mascarella w przyszłości.
Wielu spekulowało, iż do transferu namawiał go Raul, czyli były zawodnik Die Knappen i legenda Realu, którego wpływy w hiszpańskim klubie są niemałe, lecz Omar zaprzeczył tym informacjom: „Nie rozmawiałem z Raulem na temat transferu, od samego początku wiedziałem do jakiego klubu przychodzę”.

Schalke bardzo potrzebowało załatać dziurę w środku pola, która powstała po odejściu Meyera oraz Goretzki. Za tego drugiego bardzo szybko do klubu został ściągnięty Suat Serdar, który prawdopodobnie będzie póki co zmiennikiem Bentaleba, a kilka dni temu niesfornego Maxa zastąpił Omar Mascarell. Schalke na takiej wymianie defensywnego pomocnika wcale nie musi stracić. Chociaż wychowanek Die Knappen w minionym sezonie perfekcyjnie wywiązywał się ze swoich boiskowych zadań, a w statystykach takich jak: przebiegnięty dystans, celność podań, czy odbiory był w ligowej czołówce, to Mascarell także nie ma sobie nic pod względem jakości gry do zarzucenia. Jego ocena, biorąc pod uwagi same statystyki, to 7,08 w tym sezonie i 7,09 w poprzednim, podczas gdy Max Meyer był oceniany kolejno na 6,54 i 6,77. W kwestii podań Mascarell na mecz posyła średnio 0,8 zagrania, które prowadzi do strzału, a Max jedynie 0,4. W celności zagrań wygrywa były zawodnik Schalke (89%), ale Hiszpan także wypada bardzo dobrze, gdyż aż 84% jego podań trafia do celu. Ta różnica spowodowana może być także stylem gry obydwu pomocników, gdyż Mascarell gra dużo więcej długich piłek oraz szuka szybszych podań do przodu, podczas gdy Meyer wybiera bezpieczniejsze i krótsze zagrania.
W kwestii tego co najważniejsze, czyli defensywy, obaj panowie wypadają dość podobnie. Mascarell (średnio na mecz): 2,2 odbiorów; 2,3 przechwytów, przy dwóch odbiorach i 2,3 przechwytach Maxa Meyera. W czysto statystycznym ujęciu Schalke nie powinno stracić na jakości z powodu wymiany pomocników, ale jak będzie w rzeczywistości, pokaże praktyka.

Dużym problemem Omara Mascarella jest spora podatność na kontuzje. Hiszpan większość poprzedniego sezonu spędził w gabinetach lekarskich i gdyby taka sytuacja miała powtórzyć się w grającym na trzech frontach Schalke, siła drugiej linii byłaby o wiele mniejsza. Pozostaje mieć nadzieję, iż Omara urazy będą omijać szerokim łukiem i przez cały sezon będzie mógł nas regularnie cieszyć swoją grą.

Transfer Mascarella przypomina przejście Jermaina Jonesa do Schalke. Jeśli Hiszpan będzie miał tyle zapału i umiejętności co Amerykanin, a historia zatoczy koło, to, jako kibice Die Knappen, możemy być spokojni o jakość naszej pomocy przez najbliższe lata.