Do Schalke dołączyło kilku (nie)ciekawych piłkarzy, ale ilościowo zdecydowanie przeważają ci, którzy klub opuścili. Podsumujemy letnie ruchy transferowe Chiristiana Heidela i spróbujemy dość do jakichś – niestety niekoniecznie pozytywnych – wniosków.

23 – tylu zawodników liczy obecna kadra pierwszego zespołu Schalke. Odliczyć należy od tego trzech bramkarzy oraz Donisa Avdijaja, który prawdopodobnie odejdzie do Turcji. Krótko mówiąc, Domenico Tedesco ma do dyspozycji dziewiętnastu graczy z pola, a co za tym idzie – nasza kadra jest najszczuplejsza w Bundeslidze. Rzecz jasna kolejne wzmocnienia nie mają już prawa bytu, ponieważ okienko transferowe jest już zamknięte, a dodatkowo żaden z juniorów (poza McKenniem) nie został włączony do pierwszej drużyny.

Zacznijmy więc od tego, co kibice lubią najbardziej (poza Tomaszem Hajto w roli komentatora), czyli transferów do klubu. Do Schalke latem 2017 dołączyli zatem: Michael Langer, Pablo Insua, Bastian Oczipka, Nabil Bentaleb, który po dobrym poprzednim sezonie w barwach naszej drużyny został wykupiony przez włodarzy klubu, Weston McKennie (jedyny junior włączony do kadry pierwszego zespołu), Amine Harit oraz Yehven Konoplyanka, który został kupiony na podobnych zasadach co Bentaleb. Z wypożyczenia wrócił także Fabian Reese. Oprócz tego drogą McKenniego podążyli Hajji Wright oraz Luke Hemmerich, jednak obaj natychmiastowo zostali wysłani na wypożyczenie do 2. Bundesligi.

Przyjrzymy się pokrótce każdemu z nowych zawodników.

Michael Langer – rezerwowy bramkarz, który raczej nie będzie nawet pojawiał się w osiemnastce meczowej, ponieważ nienaruszalną pozycję w bramce ma Ralf Fahrmann, a miejsce na ławce zarezerwowane jest dla reprezentanta Niemiec U-21, Alexandra Nubela. Jego kariera w Schalke będzie przypominać przygodę Michaela Gspurninga, którego wielu z kibiców może w ogólnie nie kojarzyć. Plusem tego transferu jest jego kwota, która wynosi okrągłe zero. 32-latek raczej spełni swoje zadanie, które wymagające nie będzie. U schyłku kariery doświadczony goalkeeper będzie pełnił funkcję trzeciego bramkarza Schalke.

Pablo Insua – 23-letni środkowy obrońca, kupiony za 3,5 miliona euro z Deportivo La Coruna. Rzeczą oczywistą jest, iż Hiszpan będzie musiał mocno powalczyć o miejsce w składzie Schalke, ponieważ trio Kehrer-Naldo-Nastasić zdaje się mieć niepodważalną pozycję w podstawowej jedenastce. Jednak po odejściu Benedikta Howedesa do Juventusu Insua jest pierwszym rezerwowym stoperem, a jedynym niegrającym rywalem w walce o skład jest Stambouli, który na pozycji obrońcy zagrał dopiero kilka meczów. Co prawda z pozytywnym skutkiem, jednak nie ma on raczej silniejszej pozycji w zespole niż Insua. W sparingach pokazał się z niezłej strony, jednak żelazne trio póki co spełnia oczekiwania, przez co Hiszpan łatwego startu w Schalke nie ma i musi pogodzić się z rolą rezerwowego.

Bastian Oczipka – typowy bundesligowy średniak, który lwią część swojej kariery spędził w przeciętnym Eintrachcie Frankfurt, nie osiągając tam większych sukcesów sportowych – ani drużynowych, ani indywidualnych. 28-letni lewy obrońca (wahadłowy) stanowi u nas o sile tej strony boiska, ponieważ nie ma żadnej konkurencji w walce o pierwszy skład. Na drugiej stronie gra przekwalifikowany na defensora ex-skrzydłowy Caligiuri, który w razie czego może wystąpić po obu stronach boiska, ale mam wrażenie, że po obu będzie grał tak samo fatalnie. 4,5 mln euro kosztował Schalke transfer byłego już zawodnika Eintrachtu, co oczywiście nie jest dużą kwotą, ale wskazuje jedno – przeciętność. Nie dyskredytuję tutaj umiejętności Bastiana, które są na poziomie Bundesligi, ale Schalke, aspirując do europejskich pucharów, musi szukać wzmocnień powyżej ligowej solidności. Zdecydowanie nie jest to transfer „w stylu Heidela”, czyli dobry zawodnik za niewielkie pieniądze (jak chociażby Guido Burgstaller), a transfer „zapchajdziury”, który w normalnych okolicznościach stanowiłby co najwyżej uzupełnienie składu. Szczerze mówiąc nie jestem w stanie zrozumieć takiego posunięcia w momencie, gdy jeden z największych talentów niemieckiej piłki, Jeremy Toljan, przechodzi do BVB za kwotę pięciu (!!!) milionów euro.

Amine Harit – tak, tak, tak, to jest to. Jedyny jednoznacznie pozytywny zakup Schalke w tym oknie transferowym (nie biorąc pod uwagę Konoplyanki i Bentaleba). 20-letni reprezentant Francji U-21 może występować zarówno w linii pomocy jak i na skrzydle. Potrafi niesamowicie dryblować, urwać się przeciwnikowi, dograć świetną piłkę – wszystkie te umiejętności zaprezentował już w trzech meczach bieżącego sezonu, asystując w spotkaniu z Lipskiem i Stuttgartem oraz będąc najlepszym zawodnikiem Die Knappen w przegranym starciu z Hannoverem. Jeśli tylko przybierze na masie mięśniowej i będzie mógł grać z kimś lepszym niż Di Santo, to jestem przekonany, że będziemy mieć z niego dużo pociechy. Transfer Harita za jedyne 8 milionów euro można z pełnym przekonaniem określić jako majstersztyk. Fakt, statystyki z poprzedniego klubu, FC Nantes, nie powalają, ale liczy się to co tu i teraz, a Amine zapowiada się na świetnego zawodnika. Francuz w trzech meczach obecnego sezonu zdobył już więcej asyst niż w całym poprzednim sezonie.

Yehven Konoplyanka oraz Nabil Bentaleb są już dobrze znani kibicom Schalke. Algierczyk to klasa sama w sobie – gdy tylko jest w formie, jego praca w środku pola jest nieoceniona, jego postaci szczególnie omawiać nie trzeba. Podobnie wygląda sprawa z Ukraińcem, który jednak teraz musi udowodnić swoją niewątpliwą wartość po sezonie spędzonym na ławce pod rządami Weinzierla.

Nowym zawodnikiem w zasadzie możemy nazwać także Breela Embolo, który co prawda do klubu dołączył rok temu, ale po ciężkiej kontuzji dopiero teraz wraca do składu. Ciężko jednak cokolwiek powiedzieć o jego przydatności drużynie, ponieważ póki co wystąpił jedynie w drużynie rezerw (bez bramek i asyst) oraz w meczu sparingowym, w którym co prawda zdobył dwie bramki, ale przeciwnik na kolana nie powalał, bowiem był FC Gutersloh występuje w Oberlidze.

Teraz słówko o sporym gronie zawodników, którzy szeregi Schalke opuścili. Mowa tutaj o naprawdę dużej grupie, ponieważ aż dziewiętnastu graczy opuściło Gelsenkirchen. Zacznijmy od wypożyczonych, czyli głównie młodych zawodnikach, którzy w przyszłości mogą stanowić o sile pierwszej drużyny Die Knappen. Luke Hemmerich – VFL Bochum, Bernard Tekpetey – SC Rheindorf Altach, Hajji Wright – SV Sandhausen i to by było na tyle. Trzech młodych zawodników zostało wypożyczonych do drużyn w niższych ligach niemieckich oraz w austriackiej Bundeslidze.
Tekpetey zdążył już zagrać dwa ligowe mecze, w obu pojawił się na murawie z ławki nie zdobywając ani bramek ani asyst. Wright w trzech meczach 2.Bundesligi zdobył już debiutancką bramkę oraz jeden raz spędził na boisku pełne 90 minut. Hemmerich nie pojawił się jeszcze choćby na ławce…

Okres wypożyczenia do Schalke zakończyli Badstuber oraz Baba Rahman. Christian Heidel nie zdecydował się na wykupienie żadnego z nich. W przypadku niemieckiego stopera zadecydowały zapewne kwestie sportowe, ponieważ wychowanek Stuttagrtu swoją grą w niebieskiej koszulce nie powalał. Ghańczyk po kilku dobrych meczach w Schalke doznał poważnej kontuzji i do dziś nie doszedł w 100% do siebie. Póki co kuruje się on w swoim macierzystym klubie (Chelsea) i mówi się, że temat jego przejścia do Schalke wróci zimą. Warto przypomnieć, że obrońca na początku zeszłego sezonu wygrywał rywalizację z Kolasinacem, który później został wybrany do najlepszej drużyny sezonu Bundesligi.

Siedmiu zawodników opuściło Schalke, ponieważ wygasły ich umowy. Do tego grona należą Huntelaar (Ajax Amsterdam), Aogo (VFB Stuttgart), Choupo-Moting (Stoke City), Riether (koniec kariery), Wellenreuther (Willem II), Neumann (Ingolstadt) oraz Kolasinac (Arsenal). O ile odejście większości z nich nie obniżyło sportowego poziomu drużyny (kameruńskiego skrzydłowego wielu kibiców wywoziło z Gelsenkirchen na taczkach), to grający obecnie w Arsenalu Sead jest jednym z tych „nie do zastąpienia”. Chociaż pożegnał się on z klubem z dużą klasą, cały czas pokazuje w mediach społecznościowych przywiązanie do królewsko-niebieskich barw, to przyprawił wielu kibiców o ból serca, ponieważ był on jednym z najlepszych zawodników Schalke zeszłego sezonu i takiej jakości jaką on gwarantował na wahadle ciężko szukać obecnie w klubie. Aogo był głębokim rezerwowym, więc po jego odejściu nie czuć żalu. Neumann i Wellenreuther należą do grona młodych i obiecujących zawodników, którzy mogą dużo osiągnąć (szczególnie bramkarz), ale w Schalke nie mieli szans na regularną grę. Jak już wspomniałem, odejścia Choupo-Motinga wielu wyczekiwało, a obecni w Schalke zawodnicy zdecydowanie gorsi od niego nie są. Kameruńczyk wielokrotnie irytował swoją grą, lenistwem oraz złymi wyborami. Chociaż w Stoke City radzi sobie on bardzo dobrze, to myślę, że większość z sympatyków Die Knappen za nim nie tęskni.
Tęsknić natomiast możemy za Huntelaarem. Co prawda zatracił on już swój zmysł snajperski i niestety nie gwarantował takiej jakości jak przez poprzednie lata, ale przez okres gry w ekipie Die Knappen urósł wręcz do roli legendy, a na pewno ikony klubu. Obecnie występuję w Ajaxie Amsterdam, czyli w klubie, którego jest wychowankiem.
Ciekawie natomiast wygląda sytuacja z Saschą Rietherem, ponieważ doświadczony Niemiec ogłosił, że wraz z końcem sezonu 2016/17 kończy piłkarską karierę, jednak kilka dni temu zaczął ponownie trenować z Schalke i mówi się, że może wrócić na boisko!

Gelsenkirchen opuścili także Sidney Sam (VFL Bochum), Atsuto Uchida (Union Berlin), Fabian Giefer (FC Augsburg) oraz Felix Platte (Darmstadt). Wszyscy zawodnicy odeszli z naszej drużyny do słabszych klubów w poszukiwaniu regularnej gry. Sam dodatkowo w Schalke otrzymywał bardzo wysokie wynagrodzenie, a sportowo prezentował się fatalnie, więc jego transfer (co prawda bezgotówkowy) wyjdzie Die Koeningsblauen na dobre.

Schalke na płaszczyźnie sportowej najbardziej ucierpi na stracie Höwedesa oraz Geisa. Nasz wieloletni kapitan wypożyczony został do Juventusu, a defensywny pomocnik do Sevilli. Za obie transakcje zarobiliśmy na ten moment 5 mln, ale za rok oba kluby mogą zdecydować się na zakup piłkarzy. Johannes od samego początku nie był w łaskach trenera Tedesco. Zawodnik grał coraz gorzej, a w zeszłym sezonie prezentował się o wiele słabiej niż w momencie transferu do Schalke. Miejmy nadzieję, że w Hiszpanii się odbuduje i będziemy mieć z niego jeszcze sporo pożytku w Gelsenkirchen. Benedikt Höwedes natomiast stracił zarówno miejsce w podstawowym składzie jak i opaskę kapitańską. Taka degradacja w hierarchii drużynowej spowodowała, że żywa legenda Schalke postanowiła opuścić nasz klub i spróbować swoich sił za granicą. Życzymy powodzenia i mamy nadzieję jak najszybciej zobaczyć Cię z powrotem w królewsko-niebieskiej koszulce, Bene!