Wczoraj mieliśmy okazję oglądać spotkanie 6. kolejki pomiędzy TSG 1899 Hoffenheim a Schalke 04. Był to mecz pełen wrażeń, ale niestety podopieczni Nagelsmanna byli bezlitośni na własnym stadionie Wirsol Rhein-Neckar-Arena, pokonując ekipę Tedesco 2:0, po golach Dennisa Geigera oraz Lukasa Ruppa.

SKŁADY

Domenico Tedesco wprowadził kilka zmian w porównaniu do poprzedniego meczu z Bayernem. Na ławce usiadł Goretzka oraz Burgstaller, a Bentaleb i Oczipka nie znaleźli się w kadrze meczowej. Pokazuje to, że 32-letni szkoleniowiec wciąż szuka optymalnej jedenastki, jednocześnie chcąc zmobilizować zawodników do nieustannej walki o wyjściowy skład.  Schalke zagrało tradycyjnie w systemie 3-4-3: Fährmann (C) – Stambouli, Naldo, Nastasic – Caligiuri, McKennie, Meyer, Kehrer – Harit, Di Santo, Konoplyanka

Julian Nagelsmann również ustawił swoich graczy w typowej dla niego formacji 3-5-2 (bądź też 3-1-4-2): Baumann – Nordtveit, Vogt (C), Hübner – Geiger –  Kaderábek, Amiri, Kramaric, Zuber – Uth, Gnabry

PIERWSZA POŁOWA

Pierwsze 20 minut zdecydowanie przebiegało pod dyktando gospodarzy. Gracze Nagelsmanna przeważali w posiadaniu piłki i nie pozwalali piłkarzom Schalke na zbyt wiele. Pierwsze ostrzeżenie goście otrzymali już w 11. minucie – Amiri świetnie dośrodkował do Nordtveita, a ten bardzo mocno uderzył głową w prawą stronę bramki. Na szczęście jednak Ralf Fährmann kapitalną interwencją powstrzymał Norwega. Zaledwie 2 minuty później Dennis Geiger wykorzystał wolną przestrzeń przed polem karnym i precyzyjnie uderzył blisko lewego słupka. 19-latek wyprowadził Hoffenheim na prowadzenie. Po pierwszym okresie gry na korzyść gospodarzy Schalke zaczęło powoli dochodzić do głosu. Niecelnie strzelali Harit oraz McKennie, którzy wraz z Konoplyanką stwarzali największe zagrożenie w szeregach Hoffenheim. W 28. minucie boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Amiri, a zastąpił go Lucas Rupp. W około 30. minucie Schalke wrzuciło wyższy bieg i zaczęło nękać rywala na jego własnej połowie. Najpierw ładną akcję przeprowadził Caligiuri, jednak uderzył za lekko. Minutę później, po dośrodkowaniu z lewej strony Di Santo minął się z piłką. Die Knappen próbowali zdziałać coś atakiem pozycyjnym, jednak ewidentnie brakowało wyrachowania przy polu karnym przeciwnika. Pierwszą połowę mocnym akcentem mógł zakończyć Serge Gnabry, ale jego strzał z powietrza był bardzo niecelny.

DRUGA POŁOWA

Piłkarze Schalke wyszli na drugą połowę bardzo zdeterminowani. W 49. minucie goście mogli wyrównać za sprawą Konoplyanki, ale ten sytuacyjnym lobem trafił w poprzeczkę. W 53. minucie Nagelsmann przeprowadził kolejną zmianę – Gnabry usiadł na ławce, a w jego miejsce pojawił się Wagner. Chwilę później Konoplyanka próbował zaskoczyć Baumanna podkręconym strzałem z lewej strony szesnastki, ale piłka minęła prawy słupek bramki. W 55. minucie na murawie pojawił się Burgstaller, zmieniając bezproduktywnego Franco Di Santo, który wciąż nie przypomniał sobie jak zdobywać gole. Już minutę po wejściu najlepszy strzelec Schalke z poprzedniego sezonu znalazł się na czystej pozycji, ale uderzył obok lewego słupka. Die Königsblauen rozpędzali się coraz bardziej. Po raz kolejny taką samą akcję zaprezentował Konoplyanka – zejście z lewego skrzydła do środka na prawą nogę i uderzenie w dalszy róg bramki – były zawodnik Sevilli nie był jednak w stanie dokręcić tej piłki wystarczająco dokładnie. Próbował także Max Meyer, ale jego strzał lewą nogą był bardzo niecelny. W 72. minucie ostatnią zmianę przeprowadził Nagelsmann, wprowadzając Schulza za Zubera. Z kolei Tedesco wysłał do boju Goretzkę, który zmienił McKenniego (młody Amerykanin w drugiej połowie był zdecydowanie mniej widoczny niż w pierwszej części gry). Po intensywnej ofensywie Schalke, do głosu doszło w końcu Hoffenheim. W 74. minucie świetne, dalekie podanie lewą nogą Marka Utha dotarło do Sandro Wagnera, ale jego strzał głową był za słaby by zaskoczyć bramkarza. 3 minuty później gospodarze popisali się piękną, kombinacyjną akcją w środku pola, ale wypracowanej pozycji strzeleckiej nie wykorzystał Uth. Tedesco chciał dać kolejny impuls swojej drużynie, wprowadzając Embolo za Maxa Meyera (niemiecki pomocnik, pomimo bezbarwnego początku meczu, z kolejnymi minutami wyglądał coraz lepiej, choć grał nieco niżej ustawiony niż zazwyczaj). Niezwykle aktywny był Amine Harit, który cały czas brał na siebie ciężar gry i nękał gospodarzy swoimi wejściami z głębi pola. Schalke walczyło o upragnioną bramkę do samego końca. W końcówce spotkania Naldo został przesunięty do ataku, a przy rzucie rożnym w 92. minucie w polu karnym gospodarzy pojawił się także Fährmann. Niestety nie przyniosło to korzyści. Co więcej, w samej końcówce meczu, po szybko wznowionej grze z autu Mark Uth zagrał dalekie podanie na wolne pole, które dotarło do Lucasa Ruppa. Z bramki wybiegł Fährmann, chcąc uprzedzić rywala, jednak niefortunnie minął się z piłką, a zawodnik Hoffenheim umieścił piłkę w pustej bramce. Był to ostatni akcent tego meczu, który zakończył się wynikiem 2:0.

POSTAWA SCHALKE

Pomimo trzeciej już porażki w Bundeslidze, był to zdecydowanie najlepszy mecz podopiecznych Domenico Tedesco. Tak naprawdę od około 20. minuty Die Knappen przejęli inicjatywę meczu, spychając momentami rywala do głębokiej defensywy. W końcu poprawnie funkcjonował atak pozycyjny oraz gra piłką na połowie przeciwnika. W akcje ofensywne angażował się cały zespół, a nie tylko kilku zawodników, jak miało to miejsce w poprzednich meczach. Znakomite spotkanie rozegrał Amine Harit, który swoją szybkością i umiejętnościami dryblerskimi nie dawał spokoju graczom Hoffenheim, a nawet w 80. minucie meczu potrafił wrócić na własną połowę za straconą piłką. Dobrze wyglądał także Konoplyanka, któremu brakowało niestety precyzji. Schalke oddało w sumie kilkanaście strzałów, jednak tylko 3 z nich były w światło bramki. Tedesco musi więc zwrócić większą uwagę na wykańczanie sytuacji. Hoffenheim pokazało gościom w tym meczu, w jaki sposób powinno się wykorzystywać swoje szanse. Sympatycy drużyny z Gelsenkirchen powinni jednak z optymizmem patrzeć w przyszłość, bo cały zespół pokazał naprawdę składną, ofensywną grę. Pozostańmy cierpliwi, dajmy młodemu Domenico Tedesco czas, a wyniki przyjdą prędzej czy później.