Wprowadzenie
27. dzień października oznaczał kolejną, już dziesiątą, serię spotkań niemieckiej Bundesligi. Tym razem do Zagłębia Ruhry w delegację przybywała drużyna VFL Wolfsburg. Od czasu objęcia przez Martina Schmidta stanowiska trenera ekipy Wilków, drużyna ta zanotowała 5 remisów w rozgrywkach ligowych. Schalke z kolei w dwóch ostatnich spotkaniach odniosło dwa zwycięstwa, nie tracąc przy tym bramki. Można było więc spodziewać się wyrównanego meczu ze wskazaniem na ekipę gospodarzy, która przed własną publicznością spisuje się bez zarzutów.
Składy
Spory ból głowy sprawił trenerowi Tedesco uraz Leona Goretzki, którego występ do końca stał pod znakiem zapytania. Okazało się jednak, że ekipa Schalke będzie musiała radzić sobie bez swojego lidera, dla którego mogłoby to być setne spotkanie na poziomie Bundesligi. W wyjściowej zmianie oglądaliśmy zatem jedną zmianę personalną i miejsce Goretzki zajął Bentaleb:
Fährmann (c) – Stambouli, Naldo, Kehrer – Caligiuri, Harit, Meyer, Bentaleb, Oczipka – Di Santo, Burgstaller.
Wolfsburg również osłabiony był brakiem swojego przywódcy i zarazem kapitana, Ignacio Camacho, który doznał urazu w meczu pucharowy. Do składu powróciła gwiazda Wilków, Mario Gomez a szansę debiutu ligowego w nowych barwach otrzymał John Anthony Brooks. Wyjściowe zestawienie prezentowało się dość defensywnie:
Casteels – Verhaegh, Brooks, Uduokhai, Tisserand – Guilavogui, Arnold – Błaszczykowski, Malli, Gerhardt – Gomez (c).
Opis spotkania
Pierwsza połowa
Spotkanie zwyczajowo rozpoczęło się o 15:30 i rozgrywane było na Veltins Arenie, gdzie Schalke zdobyło w tym sezonie 10 na 15 możliwych punktów. Warto też wspomnieć, że była to wyjątkowa potyczka dla Daniela Caligiuriego oraz Naldo, którzy wcześniej reprezentowali barwy VFL. Początkowe fragmenty meczu to rozpoznawanie się przez rywali i próby zagrywania dłuższych podań w pole karne. Pewnie w środku pola wyglądał Meyer a Burgstaller starał się rozrywać szyki obronne przeciwnika. W 12. minucie nierozważnym wślizgiem Naldo spowodował upadek Tisseranda, oglądając przy tym żółty kartonik. W wyniku tego zdarzenia Arnold dośrodkował w pole karne na głowę Gomeza, który skierował piłkę do siatki. Szczęśliwie dla gospodarzy, chorągiewka sędziego powędrowała w górę i gol nie został uznany. Na odpowiedź Die Knappen nie trzeba było długo czekać i chwilę później Franco Di Santo próbował zaskoczyć Casteelsa strzałem głową po dobrym dośrodkowaniu Oczipki. Golkiper Wilków przeniósł jednak piłkę nad poprzeczką. Po dość monotonnym fragmencie sprawy w swoje ręce wziął Amine Harit, którego groźny strzał obił prawy słupek bramki uprzednio odbijając się od nogi Tisseranda. Strzałem z dystansu swojego szczęścia próbował Kehrer, ale równie nieskutecznie. Nieśmiałe próby ataku Wolfsburga były za to neutralizowane przez dobrze zorganizowaną obronę Die Königsblauen. Emocje wśród kibiców mogło podnieść dopiero zdarzenie z 42. minuty. Podczas dośrodkowania w pole karne, Thilo Kehrer został powalony na murawę przez Guilavoguiego. Początkowo sytuacja ta została zbagatelizowana przez arbitra, który wskazał na rzut rożny. Dopiero po konsultacji z VAR w Kolonii sędzia główny wskazał na 11. metr i ukarał kartką Francuza. Do rzutu karnego podszedł Nabil Bentaleb i bez zawahania pokonał Koena Casteelsa. Schalke zatem po raz kolejny polepszyło swoją statystykę bramek zdobytych po stałych fragmentach gry w tym sezonie. Pierwsze 45 minut zakończyło się wynikiem 1:0.
Druga połowa
Początek drugiej połowy wciąż odbywał się pod dyktando gospodarzy, którzy nie dawali rywalowi podstaw, by mogli myśleć o odwróceniu losów gry. Potwierdzeniem tego stanu rzeczy był rzut wolny dla Schalke na 19. metrze od bramki, sprokurowany przez Brooksa. Do piłki podszedł będący w bardzo dobrej dyspozycji Bastian Oczipka a jego groźne uderzenie nad murem minęło o kilka centymetrów oczekiwany cel. Faktem jest, że spora część widziała już tę piłkę w siatce i zbierała się do świętowania. Tak się jednak nie stało. Zepsuć nastroje kibicom Królewsko-Niebieskich mogło zdarzenie z udziałem Naldo i Gerhardta. Brazylijczyk wygrał we własnym polu karnym pojedynek główkowy z rywalem. Upadając jednak spowodował również upadek Gerhardta dając tym samym powody do odgwizdania przewinienia. Po kolejnej konsultacji z Video Assistant Referee, przyznana została druga jedenastka w tym meczu. Do piłki podszedł Mario Gomez. Stracił on jednak równowagę i przewracając się posłał piłkę wysoko nad bramką. Wynik pozostał więc bez zmian. Następnie byliśmy świadkami dłuższego utrzymywania się przy piłce gospodarzy. W międzyczasie trenerzy postanowili dokonać zmian, które w jak się później okazało, miały znaczenie dla końcowego wyniku. Na murawie pojawili się między innymi Reese czy Origi. Dalsze minuty obfitowały w spięcia pomiędzy zawodnikami obu drużyn, które skończyły się kilkoma żółtymi kartkami. Dużo szczęścia miał Thilo Kehrer, którego zagranie ręką we własnym polu karnym mogło skończyć się tragicznie. Sędzia postanowił gry nie przerywać. Co upiekło się Kehrerowi chwilę wcześniej, odbiło się na nim za moment. W przedostatniej minucie spotkanie przegrał on kluczowym pojedynek główkowy z Gomezem, który strącił piłkę do niepilnowanego Origiego, a ten władował piłkę do bramki. Po tych wydarzeniach arbiter zakończył widowisko i ekipa Schalke mogła czuć duży niedosyt, gdyż to oni kontrolowali przebieg gry. Była to jednak kara za zbyt minimalistyczne podejście, bo gdy była taka okazja, powinni oni bardziej zaatakować. W myśl zasady pójścia za ciosem. Tak się nie stało i nastroje w Gelsenkirchen po spotkaniu nie będą najlepsze.
Postawa Schalke
Mogło by się wydawać, że zawodnicy Schalke dobrze wykonywali swój plan, ale pod warunkiem, że mecz trwałby około 80 minut. W końcówce w ich szeregi wkradł się brak koncentracji, co najlepiej oddaje postawa Thilo Kehrera, który przez większość meczu był pewnym punktem zespołu, a ostatecznie mógł doprowadzić nawet do porażki. Z pewnością można wyróżnić Bastiana Oczipkę, będącego ostatnio w dobrej dyspozycji. Kolejnym takim zawodnikiem jest Amine Harit, który dynamizował ataki Schalke, siejąc zamęt w zasiekach obronnych Wolfsburga. Pretensje do zespołu można mieć o to, że dali się wciągnąć w fizyczną walkę z rywalami, co nie jest w stylu ekipy Tedesco. Przez to oglądaliśmy wiele stykowych sytuacji i pojedynków na pograniczu faulu. Taki stan rzeczy powodował utrudnienia w prowadzeniu gry przez pomocników. Trzeba mieć jednak nadzieję, że takie spotkanie wiele nauczy i popełnione błędy nie zostaną powielone w następnych kolejkach. Ale jak ktoś kiedyś powiedział: nie należy uczyć się na błędach lecz na uniwersytetach. A Domenico Tedesco wie o tym doskonale…