Wprowadzenie

Ostatni mecz fazy grupowej Ligi Mistrzów nie miał dla Schalke zbyt dużej wagi. Awans udało się zapewnić już na kolejkę wcześniej, a mecz z Lokomotivem miał być jedynie okazją na zakończenie tegorocznych zmagań pucharowych w dobrym stylu i podbudowanie nastrojów kibiców po nieudanych derbach.

Składy

Sytuacja kadrowa zespołu wciąż nie ulega poprawie, stąd Domenico Tedesco włączył do kadry meczowej dwóch zawodników z ekipy U19, czyli Benjamina Gollera i Ahmeda Kutucu. Pierwszy z nich otrzymał nawet okazję gry od pierwszej minuty. W ataku, co ciekawe, wystąpił nominalny napastnik, którym był wracający po kontuzji Cedric Teuchert.

Fährmann (c) – Stambouli, Naldo, Nastasić – Schöpf, Mascarell, Serdar, Mendyl – Goller, Teuchert, Konoplyanka.

W składzie Lokomotivu na początek trzeba wspomnieć o byłych graczach Schalke – Höwedesie i Farfanie. Obaj mieli okazję ponownie zagrać przed publicznością, która przed laty ich uwielbiała. Mieliśmy oczywiście też polskie wątki w osobach Krychowiaka i Rybusa.

Guilherme – Ignatiev, Kverkveliya, Höwedes, Rybus – Barinov, Krychowiak, Denisov (c), Miranchuk – Farfan, Eder.

Opis spotkania

Pierwsza połowa

Aby opisać to, co działo się w pierwszej połowie, trzeba być bardziej kreatywnym, niż Domenico Tedesco wpuszczający do linii ataku Mendyla w meczu w Borussią. Działo się tyle, że ten mecz śmiało mógłby być reklamą leków nasennych. Twarz trenera Schalke pokazywała, jakby miewał problemy ze snem, ale drużyna nie ma takich problemów, gdyż śmiało korzysta z okazji na przespanie części meczu. Gorąco zrobiło się w 16. minucie, gdy jeden z rywali zaatakował wślizgiem z tyłu Mendyla, za co nie obejrzał nawet kartki, a Marokańczyk nie był w stanie kontynuować gry. W jego miejsce pojawił się dawno niewidziany Baba. Pierwsza połowa była tak porywająca, że pierwszy strzał obejrzeliśmy dopiero w okolicach 40. minuty, kiedy Schöpf z braku innych wariantów kopnął w stronę bramkarza rywali. Działo się! Co jeszcze warte odnotowania? Dwa ciekawe zrywy młodego Gollera, dobrze funkcjonujący środek pola z Serdarem i Mascarellem. Tyle. Można było się rozejść do szatni.

Druga połowa

W drugiej połowie działo się już więcej, ale nie było to akurat zbyt trudne. W pierwszym fragmencie z dobrą kontrą wyszli goście, ale Miranchuk zachował się zbyt egoistycznie i zamiast podawać do lepiej ustawionego kolegi, postanowił uderzyć, ale takie strzałami nie da się pokonać kapitania Die Knappen. Ataki gospodarzy opierały się głównej mierze na Serdarze, który wykazywał najwięcej kreatywności i ochoty do gry. Ochotę miał też Konoplyanka, ale nie szło to w parze z dobrymi decyzjami i przede wszystkim wykonaniem. Po godzinie gry na murawie zameldował się Harit, co też wprowadziło sporo ożywienia. Po jego wejściu ataki, jeżeli można to nazwać tak górnolotnie, skupiały się z prawej strony, gdzie Marokańczyk współpracował z Schöpfem. W 72. minucie okazję do debiutu w dorosłym zespole, a zarazem w Lidze Mistrzów, otrzymał 18-letni Ahmed Kutucu. Od początku pokazał, że nie ma kompleksów i wygląda dobrze fizycznie, o czym przekonał się w jednym ze starć Krychowiak, który odbił się od Turka jak od tira. Najlepsza okazja dla Schalke miała miejsce, a jakże, po stałym fragmencie gry. Naldo zagrał wzdłuż bramki, ale Serdar i Nastasić nie byli w stanie zapakować piłki do bramki. Gdy mecz leniwie zbiegał do końca, byliśmy świadkami podobnej sytuacji. Wrzutka, zgranie Naldo, strzał Serdara wybroniony przez Guilherme i dobitka Schöpfa, przy której golkiper nie miał już szans. Królewsko-Niebiescy zakończyli fazę grupową zwycięstwem, i zajęli drugie miejsce za Porto z jedenastoma punktami. Trzeba przyznać, że choć bez rewelacyjnej gry, to awans w pełni zasłużony. To tylko pokazuje jaka to była grupa. Grupa D, jak wiadomo co.

Postawa Schalke

Wyszli na boisko, zbytnio się nie namęczyli, wygrali, a do kasy klubowej wpłynęło kilka milionów za zwycięstwo od UEFA. Trenerowi udało się przy tym zaprezentować kibicom dwóch wychowanków, choć w Lidze Mistrzów nie ma wymogu gry młodzieżowca. Wyróżnić za ten mecz należy środkowych pomocników, bo obaj zaprezentowali solidny poziom. Mascarell trzymał dyscyplinę, a Serdar starał się rozgrywać, jednak wielokrotnie koledzy z ataku nie nadążali za jego zagraniami. W defensywie, poza jednym nieporozumieniem Baby z Nastasiciem, też nie można wiele zarzucić. Plan na mecz był taki, by wygrać i nie odnieść kontuzji. Pierwsza część została spełniona, a druga jak zwykle nie poszła po myśli. Hamza Mendyl zakończył tym meczem swoje występy w tym roku. Jak tak dalej pójdzie, to zamiast autokarem, Schalke na mecze będzie musiało jeździć ambulansem.