Włodarze Schalke tej zimy nie postarali się, by ruchami na rynku transferowym rozgrzać zmarzniętych kibiców. Wiele osób oczekiwało trzęsienia ziemi w królewsko-niebieskiej szatni, ale Christian Heidel bardzo szybko zgasił zapał fanów. Dyrektor sportowy zapowiedział ściągnięcie dwóch lub trzech nowych zawodników, a na wszelkie potwierdzenia kazał czekać do ostatnich dni okienka transferowego. Do Gelsenkirchen przeprowadzili się ostatecznie Jeffrey Bruma oraz Rabbi Matondo, ale czy można powiedzieć, że wartość sportowa składu wzrosła? Chyba nie tego potrzebowała niemrawa i bezzębna drużyna Die Knappen

Priorytetowym celem włodarzy Schalke było pozbycie się ze składu zawodników, których pensje były niemałym obciążeniem dla klubowego budżetu, a których postawa boiskowa pozostawiała wiele do życzenia. Mowa tutaj przede wszystkim o Johannesie Geisie oraz Franco Di Santo. Pierwszy z nich został już przed sezonem zesłany do rezerw. Pomocnik poprzedni sezon spędził na wypożyczeniu w Sevilli, a po powrocie do Gelsenkirchen nie dostał szansy na powrót do pierwszej drużyny. Argentyński napastnik natomiast w zeszłej kampanii był ważnym elementem układanki Domenico Tedesco. Co prawda kadra była dość szczupła, a trener układał skład z dostępnych zawodników. Przez ostatnie pół roku Di Santo był dla zespołu jedynie obciążeniem finansowym, bo sportowo wnosił niewiele albo i nic.

Kolejnym zawodnikiem, który od minionego okna transferowego nie będzie reprezentował barw Schalke, jest Abdul Rahman Baba. Lewy obrońca przebywał w Gelsenkirchen na dwuletnim wypożyczeniu, ale nie figurował w planach Domenico Tedesco. Dla Ghańczyka było to już drugie podejście do Die Knappengdyż w przeszłości spędził już sezon w barwach naszej drużyny. Christian Heidel i spółka prawdopodobnie planowali w ogólnym rozrachunku ściągnąć defensora na stałe, ale rzeczywistość, a przede wszystkim dyspozycja Baby, zweryfikowały te plany. Były zawodnik Augsburga wystąpił w bieżącym sezonie ledwie cztery razy. Swój okres wypożyczenia dokończy we francuskim Stade Reims.

Całej trójki w klubie już nie ma, lecz ich odejścia to nie jedyne ubytki w kadrze…

Naldo out, Bruma in

Pierwszą irracjonalną zmianą w składzie Schalke jest zatrudnienie głębokiego rezerwowego Wolfsburga, Jeffreya Brumy, w miejsce zeszłosezonowego lidera Naldo. Brazylijczyk w tym sezonie co prawda nie prezentował tak dobrej formy, jak rok temu, ale decyzja o wymianie go na Holendra wciąż się nie broni. Były stoper min. Chelsea i PSV w bieżącej kampanii ani razu nie wystąpił w barwach Wilków, a po transferze do naszej drużyny powiedział, że „jego celem jest wejście w tryb meczowy”. Oby wszedł w niego jak najszybciej, bo to, co robił w spotkaniu z Bayernem niewiele miało wspólnego z grą na bundesligowym poziomie.

Naldo narzekał na brak regularnej gry – w rundzie jesiennej wystąpił w sumie w 13 spotkaniach w barwach Die Knappen. 36-latek był ofiarą systemu preferowanego przez Domenico Tedesco. W klubie pojawił się młodszy i solidniejszy Salif Sane, który stylem gry jest niesamowicie podobny do Brazylijczyka. Ustawienie preferowane przez młodego szkoleniowca Schalke nie przewidywało „dwóch wież” w trzyosobowym bloku defensywnym, więc jeden z nich musiał pogodzić się z rolą zmiennika. Naldo rozegrał co prawda maksymalną liczbę minut w pierwszych czterech spotkaniach Bundesligi, ale każde z nich zakończyło się porażką Królewsko-Niebieskich. Później mógł liczyć głównie na grę w Lidze Mistrzów (4 pełne mecze) oraz w DFB-Pokal.

Nawet jeśli odejście Naldo podyktowane było jego wolą oraz chęcią regularnej gry, nie tłumaczy to sposobu ściągnięcia do klubu następcy! Zawodnik zbędny w drużynie prawie-spadkowicza z Bundesligi zdecydowanie nie jest kimś, kto wniesie do składu Schalke niezbędną jakość i stabilizację w defensywie. Ponadto, Christian Heidel na wynegocjowanie transferu nowego stopera miał całe okno transferowe, gdyż Naldo opuścił Gelsenkirchen 3.01.2019 roku. Bruma ostatecznie do Schalke trafił na dzień przed jego zamknięciem…

Nadzieja w młodej krwi? Rabbi Matondo w Schalke za 9 milionów euro

Jedną z największych bolączek Schalke w tym sezonie jest niska efektywność w ataku. Królewsko-niebiescy stwarzali bardzo mało sytuacji, a jeszcze mniej wykańczali. Bardzo dużym problemem Tedesco w pierwszej części sezonu była fatalna dyspozycja skrzydłowych. Amine Harit Yevhen Konoplianka zaliczyli w sumie dwa trafienia oraz pięć asyst, a Steven Skrzybski pełnił raczej rolę drugiego napastnika.
Schalke dało się ponieść trendowi angielskiemu i w celu rozwiązania problemu niemrawych skrzydłowych sięgnęło po 18-letniego wychowanka Manchesteru City, Rabbiego Matondo.

Młody gracz posiada zerowe doświadczenie na szczeblu seniorskim. Do tej pory występował tylko w młodzieżowych zespołach Obywateli. W Schalke natomiast został wrzucony na głęboką wodę, gdyż od początku swojej kariery w Niemczech, traktowany jest jako pełnoprawny zawodnik pierwszej drużyny. Do tej pory zdążył już wystąpić w kilku meczach, ale nie dokonał niczego wartego odnotowania.
Więcej o transferze Matondo pisaliśmy tutaj: SZYBSZY NIŻ SANÉ – OBY RÓWNIE UTALENTOWANY

Wzmocnienia z akademii

Do pierwszego składu na stałe włączono Benjamina Gollera oraz Ahmeda Kutucu. Wychowankowie Schalke obsadzają ofensywne pozycje – pierwszy z nich najlepiej czuje się na skrzydle, a drugi na środku ataku. Młody Turek zdążył już pokazać, że gra w Bundeslidze go nie przerasta. Do tej pory wystąpił w siedmiu ligowych spotkaniach i zdołał dwa razy trafić do siatki, z czego raz przeciwko Bayernowi! Co prawda 18-latek nie jest w stanie sam wstrząsnąć drużyną, ale przy bardziej ofensywnym i kreatywnym zestawieniu, może pokazać pełnię potencjału.

Benajmin Goller natomiast wystąpił póki co w jednym spotkaniu w Lidze Mistrzów. Został zmieniony w 59. minucie i chociaż pokazał się z niezłej strony, nie przekonał Tedesco do swojej gry.

Trzecim napastnikiem, który został włączony do pierwszej drużyny, jest Haji Wright. Młody Amerykanin nie jest co prawda wychowankiem Schalke, ale z całego tria posiada największe doświadczenie w dorosłej piłce. W zeszłym sezonie występował na zasadzie wypożyczenia w 2-ligowym Sandhausen. Tam pełnił rolę raczej rezerwowego, a większość kibiców i ekspertów zdążyło już postawić na nim krzyżyk. Wright wobec problemów z kontuzjami podstawowych napastników Schalke dostał jednak od Tedesco szansę. Pozostawił po sobie raczej przeciętne wrażenie. W siedmiu meczach zdobył jednego gola i zmarnował wiele dogodnych sytuacji. Nie dziwi zatem, iż obecnie wyżej w hierarchii znajduje się Kutucu.