Wprowadzenie

Weekendowe spotkanie z Werderem spowodowało, że Schalke po raz pierwszy od dawna opuściło pierwszą czwórkę w ligowej tabeli. Pechowa końcówka i ogrom błędów wprowadziły fanów Die Knappen w niepokój przed kluczowymi spotkaniami. Na rehabilitację po nieudanym występie zawodnicy nie musieli jednak czekać zbyt długo, bo już środę nadarzyła się okazja, aby zmazać plamę z poprzedniego meczu. Czekała ich bowiem potyczka z VFL Wolfsburg w ćwierćfinale DFB-Pokal.

Składy

Domenico Tedesco przyczyny ostatnich niepowodzeń poszukał w ustawieniu swojego zespołu i na ten mecz zaproponował formację 1-4-4-2, której nie zwykł stosować. Przez ten zabieg miejsce w składzie stracił Daniel Caligiuri. Do podstawowej jedenastki powrócił Leon Goretzka, zastępując Nabila Bentaleba. Zupełnie inaczej wyglądała ofensywa, gdyż miejsce w ataku zajęli Guido Burgstaller oraz Marko Pjaca. Poza meczową kadrą znalazł się Franco Di Santo.

Fährmann (c) – Kehrer, Naldo, Nastasic, Oczipka – Meyer – Schöpf, Goretzka, Harit – Pjaca, Burgstaller.

Ze względu na liczne absencje, Martin Schmidt również zmuszony był do wykonania kilku roszad w składzie. Nie mógł on skorzystać z trzech podstawowych dotychczas obrońców, czyli Brooksa, Uduokhaia i Verhaegha. Okazję do pierwszego występu od pierwszej minuty otrzymał nowy zawodnik Wolfsburga, Admir Mehmedi.

Casteels – Jung, Bruma, Knoche, Tisserand – Guilavogui, Arnold (c) – Mehmedi, Malli, Gerhardt – Origi.

 

Opis spotkania

Ostatnie starcie pomiędzy tymi drużynami zakończyło się pechowym, z perspektywy Schalke, remisem, stąd gospodarze stanęli przed doskonałą okazją do rewanżu. Stawką spotkania był półfinał Pucharu Niemiec, przez co mogliśmy spodziewać się zachowawczej gry obu zespołów i wyczekiwania na swoją szansę, jednak od pierwszego gwizdka sędziego byliśmy świadkami dominacji Die Königsblauen. Po kilku nieśmiałych atakach dopięli oni swego. We własnym polu karnym piłkę wywalczył Amine Harit i powędrowała ona pod nogi Marko Pjacy. Ten błyskawicznie przeniósł akcję na połowę rywala, zagrywając do Bugstallera, który sprytnie uniknął spalonego i ruszył w stronę bramki Casteelsa. Tam zaprezentował on prawdziwe show. Wymanewrował dwukrotnie Brumę i uderzeniem w lewy róg bramki wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Taki stan rzeczy tylko rozochocił gospodarzy do dalszych ataków. Szczególnie aktywny w ataku był Marko Pjaca, który w krótkim okresie dwa razy dochodził do strzału, ale oba przemknęły obok lewego słupka. Wilki doszły do głosu dopiero w 25. minucie za sprawą Yunnusa Malliego. Jego uderzenie wolejem odbiło się od poprzeczki, ale ostatecznie nie przekroczyło linii bramkowej, a Fährmann miał przy tej sytuacji dużo szczęścia. Dalej spotkanie wyglądało już jak typowy mecz w wykonaniu Schalke. Kontrolowanie gry i niedopuszczanie rywala pod własną bramkę. W ataku za to szarpał Burgstaller, ale jego wrzutki nie przynosiły oczekiwanych efektów. Po stronie Wolfsburga dobre wrażenie sprawiali Malli i Mehmedi, ale było to za mało, by doprowadzić do wyrównania przed przerwą. Do szatni zatem obie ekipy schodziły przy wyniku 1:0.

W drugą połowę przyjezdni weszli z myślą o szybkim wyrównaniu stanu gry, ale Malli w pojedynkę nie był w stanie pokonać kapitana Schalke. Ochotę na zdobycie swojej kolejnej w tym sezonie bramki miał także Naldo, ale jego uderzenie z rzutu wolnego minęło bramkę Casteelsa. Gdy minęła godzina gry, spotkanie stawało się coraz trudniejsze do oglądania, bo na murawie Veltins-Areny nie działo się prawie nic. Gospodarze sprawnie kontrolowali przebieg gry, a podopieczni Schmidta nie byli w stanie zagrozić rywalowi w żaden sposób. Wtedy nadszedł więc czas na zmiany. W ekipie Wilków na placu gry zameldowali się William, który zmienił kontuzjowanego Tisseranda oraz Didavi i to właśnie ten drugi miał ożywić poczynania ofensywne swojej drużyny. W Schalke pierwsza zmiana miała miejsce dopiero w 77. minucie, kiedy to Pjacę zmienił Teuchert, dla którego był to debiut w nowych barwach. W 84. minucie groźnym wejściem w nogi Mehmediego przypomniał o sobie Naldo, który tym samym zarobił żółtą kartkę. Po tym zdarzeniu zakotłowało się w polu karnym Schalke. Leon Goretzka najpierw nieudolną próbą wybicia podał piłkę do gracza VFL, a chwilę po tym wyekspediował głową piłkę zmierzającą do siatki. Była to najlepsza okazja Wolfsburga na zdobycie bramki. Dalej emocje wywołało tylko starcie pomiędzy Burgstallerem a Willianem, zakończone kartkami dla obu graczy. Po tym spięciu usłyszeliśmy końcowy gwizdek arbitra i przywitaliśmy Schalke w gronie półfinalistów DFB-Pokal!

Postawa Schalke

Wyróżnić należy przede wszystkim dobrą formę obronny, bo w końcu wszyscy zawodnicy z tej formacji zachowali koncentrację przez 90 minut spotkania. Wciąż w bardzo dobrej dyspozycji znajduje się Meyer i to on z linii pomocy zaprezentował się najlepiej. Harit miewał przebłyski, a Schöpf był, w charakterystyczny dla siebie sposób, chaotyczny. Swojego rytmu dalej nie odzyskał Goretzka, który notował więcej strat niż udanych zagrań. Na plus niewątpliwie można zapisać występ Pjacy, gdyż wprowadził on sporo ożywienia w ofensywie. Jednak kluczowym zawodnikiem okazał się Burgstaller, bo to właśnie jego trafienie zadecydowało o awansie do półfinału. Może nie zachwyca swoim stylem gry, ale po raz kolejny udowodnił, że potrafi zdobywać ważne bramki. Szansę debiutu od trenera otrzymał Teuchert i w kilkanaście minut pokazał nieustępliwość oraz zmysł do gry kombinacyjnej. Jednak jeszcze wiele spotkań przed nim, aby udowodnić swoją wartość i spowodować, żeby nikt już nie przekręcał jego nazwiska.