Pierwszy mecz wyszedł wręcz idealnie dla nowego szkoleniowca Die Knappen – pewna gra, czyste konto i dwa gole w starciu z wicemistrzem kraju!

Domenico Tedesco może zaliczyć spotkanie z RB Lipsk do bardzo udanych. Faworytem w dzisiejszej konfrontacji była drużyna Byków, lecz Schalke nie pozwoliło gościom wywieźć punktów z Zagłębia Ruhry. W porównaniu do meczu pucharowego nastąpiły 2 zmiany w podstawowym składzie – Leon Goretzka zastąpił Benjamina Stambouliego, który w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu został ukarany czerwoną kartką, a na pozycji napastnika wystąpił Franco Di Santo, ponieważ Guido Burgstaller doznał kontuzji kostki podczas wczorajszego treningu.

W pierwszych minutach panował lekki chaos, byliśmy bardzo skupieni na opanowaniu piłki na własnej połowie. Po pół godzinie gry Nabil Bentaleb oddał piękny strzał na bramkę gości z 25 metrów, lecz bramkarz zdołał sięgnąć piłkę. Nasza defensywa nie dopuściła do żadnej groźnej akcji, a przez prawie 40 minut panowała wymiana podań w środku pola, aż do momentu gdy z głębi własnej połowy krosowe podanie trafiło pod nogi Franco Di Santo. Argentyńczyk czuł oddech obrońcy na plecach, więc zastawiał dostęp do piłki, CO PRZYNIOSŁO DLA NAS FANTASTYCZNY EFEKT! Upamenco sfaulował napastnika w polu karnym i Felix Zwayer wskazał na wapno! Do futbolówki podszedł Nabil Bentaleb i posłał piłkę prosto pod poprzeczkę, pokonując zarazem w 44 minucie Petera Gulasciego.

Po przerwie na boisku pojawił się Emil Forsberg, zmieniając Halstenbergera. Schalke wybiegło na murawę bez zmian. W drugiej odsłonie meczu obie jedenastki były o wiele bardziej skupione na grze, bardziej głodne zwycięstwa. Wysoki pressing oraz mądre schematy w defensywie nie pozwalały przeciwnikom na oddanie celnego strzału między słupki Ralfa Fährmanna. Naby Keita miał przebłyski dobrej gry, pokazywał klasę z minionego sezonu, lecz nie wplątał nas w żadne kłopoty, wręcz przeciwnie, ciągle przejawiały się w jego zagraniach niepewność oraz frustracja, jak zresztą w całej drużynie Lipska. Po zamieszaniu we własnym polu karnym źle piłkę wybijał Thilo Kehrer, Augustin próbował pokonać Fährmanna, lecz z odległości pięciu metrów uderzył go prosto w twarz, wynik meczu więc pozostał bez zmian. W 75. minucie Amine Harit, który błyszczał przez cały mecz – między innymi prowokując przeciwników do fauli, przez które dwójka zawodników Byków została ukarana żółtymi kartkami – zagrał proste, ale zarazem skuteczne podanie ze środka pola na wolny obszar do Jewhena Konoplyanki. Ukrainiec zabrał piłkę w pole karne, spojrzał spokojnie na bramkarza i oddał idealny strzał w prawy róg bramki, podwyższając prowadzenie Królewsko-Niebieskich na 2-0. Po upłynięciu paru minut swój znak pozostawił Emil Forsberg – zagrywając futbolówkę z piętki w nasze pole karne, akcje wykończył Poulsen strzelając na nasze szczęście bramkę z pozycji spalonej. W końcówce spotkania na boisku pojawili się Fabian Reese oraz Weston McKennie, zmieniając kolejno Franco Di Santo oraz Amine Harita. Ostatnie pięć minut należało do drużyny gości, napierali z całych sił na naszą bramkę, lecz bez efektu.

Defensywny szyk prezentował się na najwyższym poziomie, młody Thilo Kehrer wraz z doświadczonym Naldo Rodriguesem oraz agresywnie grającym Matiją Nastacicem stanowili kręgosłup drużyny w dzisiejszym meczu. Bastian Oczipka prezentował się bardzo solidnie, bez popełniania większych błędów…w przeciwieństwie do naszego drugiego zawodnika na wahadle – Daniela Caligiuriego. Włoch przez cały mecz nie pokazał żadnego pozytywnego aspektu, oprócz obicia poprzeczki w 94. minucie po świetnej akcji Goretzki. Reszta zespołu zasługiwała również na ogromne pochwały, w 90 minutach dzisiejszego meczu było widać więcej wyszkolenia taktycznego oraz inteligentnej gry w piłkę niż przez 34 kolejki pod wodzą Markusa Weinzierla. Wniosek – takie Schalke możemy oglądać przez cały sezon, a dzisiejszy występ może napawać optymizmem. Glück Auf!