W ostatnich tygodniach często przewijał się temat przyszłości Benedikta Höwedesa, który zakończył wypożyczenie do Juventusu, ale wciąż nie określił swoich planów na nadchodzący sezon. Jeszcze przez dwa lata jest on związany umową z Schalke i pewnie pragnąłby zostać w Gelsenkirchen, gdzie przez wiele lat dumnie nosił kapitańską opaskę i był liderem swojej drużyny. Należy jednak zadać sobie pytanie: czy jest on jeszcze potrzebny w zespole?

Sportowo bez wątpienia tak, pod warunkiem, że byłby w stu procentach zdrowy i gotowy do gry na pełnych obrotach. Piłkarsko wciąż byłby dać w stanie więcej niż Stambouli, czy Insua, ale niełatwo byłoby mu teraz wywalczyć miejsce w pierwszej jedenastce. Drużyna ma za sobą udany sezon i bez niego osiągnęła wicemistrzostwo Niemiec. Problemem może być też brak akceptacji nowej roli w zespole, czyli bycia graczem z drugiego szeregu. Przez ostatni rok szatnia wykształtowała nowych liderów, a Höwedes w tym momencie do nich by nie należał. Informował o tym reporter „Sky” Dirk große Schlarmann, który twierdzi, że Benedikt widzi wciąż siebie w roli przywódcy, ale hierarchia w drużynie wygląda zgoła inaczej.

Höwedes nie poleciał z drużyną na zgrupowanie do Chin, tylko indywidualnie dochodził do formy. Przez dwa tygodnie miał również czas na przemyślenie swojej przyszłości. To, że zostanie on w Schalke wydaje się mało prawdopodobne z tego powodu, że nie brał on udziału w sesji zdjęciowej prezentującej kadrę zespołu na nowy sezon. We wtorek i środę  jedynie odbywał on testy wydolnościowe, a dopiero dzisiaj po raz pierwszy miał okazję trenować z pierwszym zespołem.

Christian Heidel przekonuje, że przeprowadził kilka rozmów z zawodnikiem i obie strony doszły do wniosku, że najlepsze dla niego będzie opuszczenie klubu. Obrońca otrzymał jednak pełną zgodę na trenowanie pod okiem Domenico Tedesco i szykowanie formy na nowy sezon.  Jest on traktowany zupełnie normalnie i cały czas ma z nami dobry kontakt – podkreśla dyrektor sportowy Schalke.

Media twierdzą, że reprezentant Niemiec jest najbliżej przenosin do VfB Stuttgart, gdzie miałby on wypełnić lukę po ewentualnym odejściu Benjamina Pavarda. Taki rozwój wydarzeń dobry byłby dla każdej ze stron, gdyż klub ze Szwabii zyskałby klasowego obrońcę, a Höwedes miałby dalej szansę na regularne występy na wysokim poziomie. Schlarmaan dodaje jednak, że mistrz świata z 2014 roku musi bardzo dokładnie przemyśleć swoją decyzję, gdyż może to być dla niego ostatni duży kontrakt na wysokim poziomie sportowym i finansowym. Być może dlatego sam zawodnik wolałby wykluczyć opcję pozostania w Bundeslidze, przez co nie musiałby także mierzyć się ze swoim ukochanym klubem w rozgrywkach ligowych.

Opcji zatem jest kilka, ale jedno wydaje się pewne: szanse na pozostanie Höwedesa na Veltins Arenie są iluzoryczne. Na to, gdzie wystąpi on w następnym sezonie musimy jeszcze poczekać. Szkoda tylko, że jego przygoda z Schalke kończy się właśnie w ten sposób.